Tag: ‘Zend’

Bezrobocie

piątek, 18.03.2011

Nadszedł czas posuchy i braku pracy programistycznej. Szczerość czasem ma swoje dobre i złe strony. Jakby nie było pod górkę jest ciężej, ale za to większa satysfakcja (przynajmniej dla mnie).

Oczywiście mieszkam w Bielsku-Białej, gdzie jakaś oferta pojawia się co parę dni i zazwyczaj do tego głównie w .NET albo dla pro w JAVA, a jak już pojawia się coś w PHP czy ewentualnie Pythonie (ależ go ostatnio polubiłem! :) ) to trzeba mieć oczywiście dużo doświadczenia i dużo więcej przeróżnych umiejętności, których ja niestety do tej pory nie nabyłem.

Cóż było zrobić? Dotarłem w końcu do Urzędu Pracy. Zarejestrowałem się. Będę mieć przynajmniej na waciki, bo przysługuje mi 80%. Paradoksalnie za miesiąc przysługiwałoby mi 0%, ale szef postanowił się pożegnać ze mną właśnie teraz ;). Oczywiście nie liczę na pomoc Urzędu, no chyba że jakieś szkolenia, ale oni też trudno. Otwarcie czegoś swojego, nawet budki z hot-dogami (czemu by nie? ) przy dofinansowaniu UE nie wchodzi w grę bo UP nie ma przydziału.

No cóż. Rozglądając się po ofertach pracy musiałem nakreślić sobie jakiś plan rozwoju. Oczywiście nakreśliłem go w tym co umiem i co dlatego będę udoskonalał. Rynek pracy w Bielsku-Białej jest trudny dla programisty. Wystarczy powiedzieć, że w Poznaniu wyszukiwarka praca.trovit.pl znajduje 377, w Bielsku aż 16, nie wspominając już o 582 we Wrocławiu. Oczywiście jedynie część tych ofert pracy dotyczy programisty PHP lub Python-a.

Trzeba było nakreślić sobie jakiś plan działania. Bo jeśli lubi się programować i woli się to robić za minimum krajowe, niż iść np. do fabryki z możliwością dostania od razu pod 2 kafle na rączkę, to trzeba zacząć działać. No na razie mam ochotę się sprawdzić w tym co robię. Polubiłem tworzenie czegoś z niczego. Polubiłem zarówno małe skrypty, jak i rozbudowane aplikacje z bazami danych 500 mega w początkowej fazie rozwoju.

Frameworki

No cóż, pracodawcy wymagają i trzeba wybrać. Oczywiście jeśli chodzi o Pythona-a to nie ma wielkiego problemu – Diango i po sprawie. Jeśli chodzi o PHP nie jest już tak prosto i jednoznacznie. Korci CakePHP, który jest zachwalana choćby za szybko i prostotę. Zend za, którego postanowiłem się zabrać, może jest trochę krowowaty i skomplikowany, ale pożądany przez pracodawców. Na uwagę także zasługuje Kohana i poleceny przez mojego kolegę Yii, którego charakterystyka w tabeli porównawczej frameworków jest naprawdę imponująca.

Design / Layout

Muszę przyznać, że chyba nie jestem pod tym względem super uzdolniony, ale też muszę przyznać, że to nie było nigdy u mnie na pierwszym planie. Teraz jednak, myśląc po części o tworzeniu swoich rozwiązań, muszę to wszystko podnieść na wyższy level. Także GIMP i Inkscape w dłoń ;).

Javascript

No niestety pokutuje niski poziom. Omijaniem tego tematu dopadło mnie dopiero w pracy, gdzie musiał tworzyć i modyfikować rozwiązania JavaScript. Z jQuery jest gorzej, bo w pracy akurat można było zebrać za niego opierdol. No cóż. Niektórzy muszę mieć jQuery bo inaczej ich życie traci sens :D, a niektórzy widzą, że nie zawsze jQuery jest konieczny i wogóle celowy. Znajomość jQuery – jeszcze gorzej.

AJAX

Zagadnienie AJAX to coś co zacząłem, ale nieoczekiwane zdobycie pracy, która wymagała dużo nauki odciągnęła mnie od tego tematu. Gdzieś tutaj muszę się w niego wgryźć.

Flash

I tutaj jest bolączka. Od paru lat korzystam jedynie z darmowego oprogramowania. Widzę, że część developerów bardzo przyjemnie sobie zarabia robią względnie dość proste strony na bazie Flash-a. Oczywiście dostrzegam, że wiele takich projektów, głupotą jest robić za pomocą Flash-a. W zasadzie z pozycji kogoś kto zna się na pozycjonowaniu, nawet mogę powiedzieć debilizmem jest tworzenie stron Flash-owych, które w zasadzie nie korzystają z dobrodziejstw Flash-a :D, a wszystkie efekty są co najmniej do powtórzenia za pomocą JavaScript, a czasem w ogóle nic pozytywnego nie wnoszą do projektu. No cóz… sam wszedłbym we Flash-a, ale wiem ile kosztuje i nie mogę sobie na niego pozwolić (jest SWiSH, ale nie wiem czy jest sens się rozdrabniać). Jak mawia mój „mentor” ;) Jaruś Kaczyński ;), „Zasady zobowiązują”. A mnie zobowiązują do OpenSource i darmowego oprogramowania jaknarazie. Także Flash odpada narazie…

Języki obce

No cóż angielski wystarcza by dokumentację poczytać, ale chyba trzeba się trochę podszkolić. Niby po krótkie przygodzie z Irlandią teraz już wiem, że za granicę to jedynie na max max max 6 miesięcy, nie mniej jednak myślę o takiej przygodzie i sprawdzeniu się. Oczywiście nie z bieżącymi umiejętnościami, ale z JAVĄ w butonierce, myślę o Berlinie ;). Ale to melodia przyszłości. Nie mniej jednak niemiecki można trochę podszkolić, a angielski to i tak trzeba mieć perfect, żeby sobie móc spokoju podróżowanie (nie zarobkowo) po Europie na ukochanym moto… aż się rozmarzyłem w tym momencie ;).

Dodając do tego administrację serwerami UNIX I SVN-a mamy pokaźną wiedzę do zdobycia.  Trzeba mieć plan, aby można było do niego dążyć i siebie samego z niego rozliczyć. Programowanie jest podróżą…

Cytat musi być!

„Ja bardzo dużo czytam, odświeżam umysł i kur… będę jak brzytwa.” :D