Tag: ‘praca grupowa’

Big project

niedziela, 30.10.2011

Pierwszy raz w życiu zdarza się… jeden raz.

Do tej pory maksymalna ilość osób z którymi pracowałem na danym zadaniem programistycznym ograniczała się do 2 lub 3, ale to max. Zazwyczaj zadania, na których się opierałem wykonywałem sam i byłem za nie odpowiedzialny osobiście. Same zadania, także w poprzedniej pracy nie ograniczały się do jednego klienta, jednego systemu, itp. itd.

Team work - praca zespołowa

Team work - praca zespołowa

Teraz jest zupełnie inaczej. Jestem jednym z elementów dość dużego zespołu programistów. Sama już nasza ilość (w tym momencie, a jest niedziela 21:20, na Skype widać siedmiu, którzy pracują), a ogólnie jest nas kilkunastu, co robi na mnie spore wrażenie. Czasem jest to powodem drobnych nieporozumień, czasem utrudniamy sobie pracę nawzajem. Aby tego wszystkiego było mało, ten projekt, jest w sumie outsourcingiem, czyli jest jeszcze jeden klient pod klientem głównym.

Jak już wspomniałem, to jest coś innego:

  • jest jeden projekt, jedna aplikacja, jeden klient
  • jest jeden język (PHP) i jedna baza (Mysql)
  • jest wielu ludzi, dość mocno skupionych na swoich zadaniach, jednak którym w pewnym stopniu przyświeca myśl, że mamy wspólny cel i starają się sobie pomóc nawazajem
  • są ściśle wyznaczone terminy i etapy
  • używamy systemu umożliwiających pracę zbiorową (SVN, Redmine, Skype)

To dość ciekawe doświadczenie. Jestem jednym, z tych mniej doświadczonych programistów. Jedno co łączy to doświadczenie z poprzednim jest ogólne zwątpienie („ja się nie nadaję!”, „co ja tutaj robię”, „jestem za wolny!”), kiedy zadania, które wykonuje się 5 razy wolniej od reszty załogi, przeplatane z ekstazą jak wiąże się z tworzeniem, jakąś bystrą modyfikacją, czy możliwością pomocy programistycznej koledze.

Czasem czuję się jak kopciuszek programistyczny. Moje kodowanie jest rzadko wymyślne, zmyślne czy tym bardziej powabnym, choć chciałbym oczywiście aby było inaczej. Często stosuję metodę KISS i asekurację w modyfikacji tego co działa, szczególnie jeśli w grę wchodzą transakcje i pieniądze.

Największy stres oczywiście jest kiedy zrobi się commita i nagle pojawiają się błędy, coś nie działa, a jakaś podstrona na serwerze na którym działamy wywala błędami. Wtedy człowiekowi wstyd, że czegoś nie dopilnował, gdzieś popełnił błąd, zapomniał dodać tabeli do bazy na serwerze głównym, a to przecież nie powinno się zdarzyć. Ehhh, ten brak koncentracji i dyletanctwo.

Jednak największym problem jaki mam, to szacowanie czasu potrzebnego na wykonanie zadań. Trudno mi oszacować, nietrudno mi przekroczyć dany czas. Dlatego cieszę się, kiedy nie muszę tego robić. Intensywnie pracuje nad powierzonym zadaniami, nie musi mnie nawet nikt z tego rozliczać co do godziny, żebym czuł presję.

Nie mniej jednak uczę się tego i mam z tyłu głowy fakt, że ja też muszę być ważny dla siebie w tej układance. Za niedługo projekt w PHP (jedyny w tej firmie dla tego języka) może się skończyć, tak samo jak moja umowa i nie wiadomo jaka może okazać się przyszłość. Możliwe, że dostanę szansę przebranżowienia, ale może != na pewno.