Wpisy w kategorii: ‘Opinie’

Szanuj swoje zdrowie

poniedziałek, 22.08.2011

Jako że bardzo mocno opierałem się przed innym typem umowy, niż umowa o pracę, taką też miałem okazję podpisać z moim nowym pracodawcą. Ta forma umowy ma różne plusy i minusy. Minusem jest chociażby dość duży dysonans przy wypłatach na linii umowa o pracę – umowy cywilnoprawne, ale coś za coś. Dużym plusem są wielorakie funkcje zabezpieczające takiej umowy, a także różne prawa i obowiązki.

Jednym z minusów jest to, że trzeba zaliczyć szkolenie BHP . Jako że centrala mojej nowej firmy jest w Gliwicach udałem się tam potulnie (na szczęście dzięki dobrej pogodzie na motorze). Szkolenie jak to szkolenie, nic co mogło zaskoczyć. No może poza tym, że szkoleniowiec był także motocyklistą, wystąpiło więc wiele wątków pobocznych ;).  Nie jedno już przeżyłem w swoim życiu szkolenie BHP, tak na oko to już 5 czy 6. Tak naprawdę szkoleniowiec musi obskoczyć wiele zagadnień i sprężyć się przy tym, żeby jak najmniej osób zasnęło. Zawsze się znajdzie jakiś nowy element, ale zazwyczaj człowiek już większość rzeczy wiedział wcześniej, czy to ze szkoleń, czy choćby z doświadczenia.

Ja sam siebie postrzegam jako osoba odpowiedzialna i widząca w pewnej perspektywie, można powiedzieć nawet, że ostrożna. Do jakiejkolwiek pracy nie pójdziemy, musimy być świadomi jednego, nie ma takiej pracy, która nie powoduje takiego czy innego uszczerbku na zdrowiu. Musimy także sobie uświadomić jak wiele życia poświęcamy lub zabiera nam praca.

Do pracy należy podejść z odpowiedzialnością. Zarówno w stosunku do obowiązków jak i do siebie samego, i swojego zdrowia. Każdy sam, na podstawie wiedzy, doświadczenia i opinii, powinien wypracować sobie jakiś model funkcjonowania w pracy (np. mini relaksacje, ćwiczenia, programy wspomagające). Każdy powinien odpowiedzialnie gospodarować swoim zdrowiem (fizycznym i psychicznym), bo nikt tak naprawdę mu nie nakreśli wszystkich zagrożeń (nawet na tygodniowym szkoleniu BHP), nikt nie będzie za nim chodził i pokazywał mu jak ma prawidłowo siedzieć i kiedy robić przerwy, a już na pewno nikt nie każe mu kategorycznie dbać o swoje zdrowie, bo to już nie czasy szkolne.

To każdy z nas powinien się dokształcać w tym wszystkim o czym m.in. mówią szkolenia BHP, np. :

  • prawo pracy
  • obowiązki i prawa zarówno pracownika jak i pracodawcy
  • pierwsza pomoc
  • przepisy BHP
  • ergonomia
  • funkcjonowanie organizmu
  • zapobieganie chorobom, dysfunkcjom i urazom
  • relaksacja, odreagowywanie i zapobieganie nadmiernemu stresowi

bo:

  1. nigdy nie wiesz czy pewne zagadnienia nie będą dotyczyć ciebie (np. spór z szefostwem)
  2. może na starość będziesz chciał poczytać wnukom czy ponosić ich „na barana”
  3. łatwiej jest zapobiegać niż leczyć
  4. gdy pojawi się coś niepokojącego, możliwe że twoja reakcja będzie szybsza

To takie ogólnikowe przemyślenia. Ja przez wiele lat dokształcałem się i zdobywałem doświadczenie w tych wszystkich zagadnieniach. Robię to nadal. W pracy daje z siebie wszystko (takie mam „głupie” zasady), jednocześnie dla swojego zdrowia staram się zrobić w tym czasie to co w mojej mocy. Bo nie mam zamiaru, za parę lat, nosić takich okularów jak Stępień z serialu 13 Posterunek.  Przemyślcie to jak traktujecie swoje zdrowie w pracy.

Nie cierpię fuszerki

czwartek, 29.10.2009

Jak to jest, że niektóre firmy informatyczne są w stanie odstawiać takie fuszerki.

No dobra, w tej chwili jestem na ostatniej prostej by skończyć studia informatyczne, nie pracuję w zawodzie, ale na stacji benzynowej.
No ale jestem już po części informatykiem. Jak wiadomo

informatyk = ciekawość

No to się szpera tu i tam, by zobaczyć jak to jest zrobione i w ogóle. Ogólnie kiepawo im to wyszło. Mnie się nasuwają lepsze prace dyplomowe, a nie wytwór jakiegoś firmowego zespołu informatycznego.

Bo jak przez naciśnięcie jednego przycisku, który ma notabene etykietę pokroju btnSprawdzTo, czyli nazwę obiektu button, a nie etykietę jaka faktycznie powinna być do niego przypisana.

Ale to nie koniec zabawy, przyciśnięcie tego przycisku sprawia, że zmienia się znak wartości wyświetlanej w pewnym raporcie czytanym przez Centralę i nagle wychodzi, że marża jest taka sama, tyle, że ze znakiem ujemnym ;). Lekka masakra. Przycisk zmieniający pewną nie znaną wartość, a w zasadzie jej znak, oczywiście jaka to wartość jest niespodzianką dla użytkownika :D. Coś pięknego…

O takich kwiatkach jak częste wieszanie się systemu, różne dziwne błędy i komunikaty,  możliwość zniknięcia benzyny zatankowanej z systemu. Brak też zwykłych ułatwień dla pracownika, część jest trochę mniej toporna niż poprzedni system na poprzedniej stacji benzynowej na jakiej pracowałem, a część toporna tak jak już wspomniane dzieło trochę bardziej niż przeciętnego grona studentów, robiących dla frajdy systemy komputerowe.

Podsumowując powiem jak nasz były Prezydent RP

Przyszli informatycy NIE IDŹCIE TĄ DROGĄ, NIE IDŹCIE TĄ DROGĄ… ;)

Studia w PL to idiotyzm!!!

niedziela, 19.04.2009

Kurcze, jestem na 6 semestrze studiów w Polsce. To jest masakra! Ktoś kto wymyślił taki rodzaj studiów to musiał być chyba jakiś wybitny teoretyk, nie mający z praktyką wiele do czynienia.

Nie trudno mi się z tej perspektywy dziwić, że młodzi inżynierowie nie chcą kontynuować studiów w Polsce, pomijając jedynie tych, którzy chcą się paprać w tym niedorozwojowym bagnie dla papierka i lepszej gaży w ostatecznym rozrachunku.

Gdyby te studia wymyślił informatyk praktyk, w życiu by mu nie przyszło do głowy, że do końca studiów był przymus (bo przecież uczelnie najchętniej ograniczyłyby się do 2 przedmiotów na semestr – taniej) wtłaczania bezużytecznej wiedzy w sposób dramatycznie bezsensowny i drażniący. Bo przecież, czy ktoś, kto chce tworzyć grafikę komputerową ma ochotę poznawać przy końcu studiów inżynierskich architekturę mikrokontrolerów, czy ktoś kto chce tworzyć strony internetowe zainteresowany jest jakimś ekonomicznym bełkotem (który zasadniczo jest tańszy w wykładaniu)?

Na nasze nieszczęście, program studiów, to nie jest coś co jest tworzone i modyfikowane przez ludzi czynu w danej dziedzinie studiów, jest tworzony przez wybitnych teoretyków, albo co gorsza, ludzi, którzy nie wiele wiedzą o dziedzinie studiów jaki właśnie mają na tapecie.

I to widać!!!

Gdyby wybitny Informatyk-Praktyk stworzył program studiów, to po pierwsze…byłyby to dwa programy. Do wyboru zarówno dla Uczelni i dla Studentów (wybierających uczelnie).

Pierwszy program nie różniłby się znacząco od obecnych studiów. Uczyli by się oni wszystkiego i niczego jednocześnie, zgodnie z maksymą, że inżynier musi wszystkiego liznąć. Taki tryb studiów ma niewątpliwie wielką zaletę, jest tani w „obsłudze”. Wielu miernych wykładowców z marnym doświadczeniem praktycznym, prosty do ogarnięcia plan studiów i łatwiejszy harmonogram. Same plusy dla wszystkich … oprócz studentów.

Drugi program jest mniej więcej taki, jaki obiecywała moja uczelnia kiedy chciała bym zaczął na niej studiować. Przez rok, albo półtora studiuje się rzeczy ogólne (wiadomo, podstawy teoretyczne są niezbędne), następnie wybiera się jakąś specjalizację, którą się drąży już do końca, by na końcu stać się mistrzem w tym co chce się robić.

Jak się okazało, to była jedna wielka ściema!
Czytaj, na 6 semestrze muszę się zajmować np. Mikrokontrolerami, które będę jeszcze na dodatek programować na 7 semestrze, by już nigdy nie wrócić do tego w przyszłości. Kiedy ja się zajmuję „bawieniem się” dokumentacją rodem z firmy ATMEL mógłbym sobie spokojnie robić coś co mnie interesuje, coś dla czego chciałem zostać informatykiem. Mógłbym… gdybym nie chciał zostać Inż. Inf.

Reasumując. Tak jak nie ma rąk które leczą, tak nie ma studiów, które uczą (przynajmniej na moim kierunku studiów i poza osławionymi ośrodkami takimi jak np. Warszawa).

Pozdrawiam
Tomek

Drugi smaczek w Google Chrome

czwartek, 08.01.2009

No ten smaczek jest smaczkiem tylko za pierwszym razem...

No ten smaczek jest smaczkiem tylko za pierwszym razem...


Trzy razy w ciągu paru dziesięciu minut tak jak wczoraj może zmienić ten smaczek w woreczek z przekleństwami. Na szczęście Chrome od razu po awaryjnym ponownym uruchomienia zapyta nas o przywrócenie naszych kart.

No niestety …

Od jakiegoś czasu korzystam, zamiennie z innymi przeglądarkami, z aplikacji rodem z Mountain View. Mimo wielu zalet jakie prezentuje Google Chrome jest też pare bardzo irytujących wad, które czasem utrudniają pracę. Co bardziej dziwi zadzwiająco dopracowany Gmail także od Google ciągle ma plakietkę BETA, a Chrome już nie ma takowej. Wszyscy się zgodzą że powinno być na odwrót.

Beta i nie-beta

Beta i nie-beta

Osławiona budowa Google Chrome

Chrome jako sama aplikacja otwiera się jako jeden proces, ale już każda inna strona otwiera się jako następny. W założeniach miało to być remedium na zawieszające się przeglądarki, ale nie jest (bo jak można zobaczyć wyżej sam proces odpowiedzialny za wyszukiwarkę potrafi się seryjnie zawiesić). Zużywa jednak sporo pamięci, a znalezienie odpowiedniego procesu odpowiedzialnego za daną kartę bez „Menedżera zadań” wbudowanego na szczęście w przeglądarkę jest niemożliwe. Niemniej jest Chrome szybki, tak więc coś za coś.

Zapisywanie zdjęć

Chrome nie zmieni nazwy zapisywanego zdjęcia od tak. Trzeba użyć znaku cudzysłów i jego rozszerzenia, inaczej zrobi z tego piękną składankę czyli „zdjeciejpg”. Rada na to jedna jest tylko trzeba pisać w pasku nazwy pliku w cudzysłowiu „zdjecie.jpg”, albo zmieniać potem nazwę pliku w taki sam sposób. Kiedy w zabawie bierze udział ponad 30 zdjęć jest to mocno irytujące.

Brak wielu opcji do których przyzwyczaiła nas Opera i Firefox

Chrome jest uboga w opcje. Tudzież można też powiedzieć, że inne przeglądarki są za bogate w opcje. Z racji młodego wieku nie ma co liczyć na Pluginy czy Widżety, tak więc twórcy stron internetowych nie wybiorą tej przeglądarki jako swojej głównej przeglądarki, ale pozostała większość doceni jej prostotę i ergonomię. Nie wiadomo w jakim kierunku pójdzie Google i jej programiści w tej materii. Może właśnie z założenia i na zawsze Chrome będzie niezbędnikiem do szybkiego i przyjemnego przeglądania internetu, a inne przeglądarki będą kombajnami Może ludziom nie jest potrzeba tyle opcji, może chcą po prostu przeglądać internet, a nie bawić się z wirtualnym pieskiem czy gmatwać się w roju nie potrzebnych opcji by znaleźć jakąś najprostszą.

Długo o wadach, to teraz krótko o zaletach

  1. Prostota, a przy tym charakter, to chyba największa zaleta Chrome, ergonomia jest na przyzwoitym poziomie, nie wyświetla się wiele niepotrzebnych rzeczy. Wszystko ma swoje miejsce i jest wysoce przemyślane.
  2. „Zabawność”, takie ciekawe smaczki udowadniające, że w Google lubią swoją pracę i lubią programować
  3. No jest ciut szybsza niż inne przeglądarki
  4. Jest Inna niż inne przeglądarki, nie naśladuje nikogo, choć nie wnosi aż tyle jak się po niej spodziewano. Dla przykładu, choćby brak paska aplikacji
  5. Skróty do Aplikacji, łatwy i przyjemny sposób na posiadanie np. Gmail na kształt Outlook-a, ale za to szybszego i nie trzeba go instalować, kiedy zrobimy sobie skrót wtedy od razu otwiera nam się dana aplikacja (np. Gmail) w całym oknie przeglądarki, w taki sposób uruchomienie Gmail-a czy powolnej poczty w Onet.pl trwa niecałe 2 sekundy!! Bezkonkurencyjnie po prostu
  6. INSPEKTOR OBIEKTÓW, przydatne narzędzie już wbudowane w Chrome jest przydatne i proste, programista nie raz z niego skorzysta
Inspektor Obiektów - Google Chrome

Inspektor Obiektów - Google Chrome

Podsumowanie

Google Chrome nie powala swoją rewolucyjnością, jest jednak solidną aczkolwiek świeżą pozycyjną na rynku przeglądarek. Chrome ujmuje swoją ergonomią i prostotą, jest przy tym piękna zewnętrznie. Przy wszystkich jej zaletach, na jej wady przez wzgląd na młody wiek można przymknąć oko. Najważniejsze, że jest przyjazna użytkownikowi, tak samo jak wyszukiwarka z Google Inc.