Archiwum: Kwiecień 2009

Ocena

czwartek, 23.04.2009

No dobra, już wiem, że nie zostanę programistą. Nie jestem w tym dobry, wszystko zajmuje mi więcej czasu niż innym.

Ale lubię sobie czasem coś zaprogramować. Skończę studia, zacznę pracę, a czasem sobie jakąś szybką stronkę zrobię, z której mam nadzieję będę choć trochę dumny.

Pozdrawiam
Trzeźwo Patrzący

Lepiej być programistą hobbystą, niż kiczowatym programistą.

Studia w PL to idiotyzm!!!

niedziela, 19.04.2009

Kurcze, jestem na 6 semestrze studiów w Polsce. To jest masakra! Ktoś kto wymyślił taki rodzaj studiów to musiał być chyba jakiś wybitny teoretyk, nie mający z praktyką wiele do czynienia.

Nie trudno mi się z tej perspektywy dziwić, że młodzi inżynierowie nie chcą kontynuować studiów w Polsce, pomijając jedynie tych, którzy chcą się paprać w tym niedorozwojowym bagnie dla papierka i lepszej gaży w ostatecznym rozrachunku.

Gdyby te studia wymyślił informatyk praktyk, w życiu by mu nie przyszło do głowy, że do końca studiów był przymus (bo przecież uczelnie najchętniej ograniczyłyby się do 2 przedmiotów na semestr – taniej) wtłaczania bezużytecznej wiedzy w sposób dramatycznie bezsensowny i drażniący. Bo przecież, czy ktoś, kto chce tworzyć grafikę komputerową ma ochotę poznawać przy końcu studiów inżynierskich architekturę mikrokontrolerów, czy ktoś kto chce tworzyć strony internetowe zainteresowany jest jakimś ekonomicznym bełkotem (który zasadniczo jest tańszy w wykładaniu)?

Na nasze nieszczęście, program studiów, to nie jest coś co jest tworzone i modyfikowane przez ludzi czynu w danej dziedzinie studiów, jest tworzony przez wybitnych teoretyków, albo co gorsza, ludzi, którzy nie wiele wiedzą o dziedzinie studiów jaki właśnie mają na tapecie.

I to widać!!!

Gdyby wybitny Informatyk-Praktyk stworzył program studiów, to po pierwsze…byłyby to dwa programy. Do wyboru zarówno dla Uczelni i dla Studentów (wybierających uczelnie).

Pierwszy program nie różniłby się znacząco od obecnych studiów. Uczyli by się oni wszystkiego i niczego jednocześnie, zgodnie z maksymą, że inżynier musi wszystkiego liznąć. Taki tryb studiów ma niewątpliwie wielką zaletę, jest tani w „obsłudze”. Wielu miernych wykładowców z marnym doświadczeniem praktycznym, prosty do ogarnięcia plan studiów i łatwiejszy harmonogram. Same plusy dla wszystkich … oprócz studentów.

Drugi program jest mniej więcej taki, jaki obiecywała moja uczelnia kiedy chciała bym zaczął na niej studiować. Przez rok, albo półtora studiuje się rzeczy ogólne (wiadomo, podstawy teoretyczne są niezbędne), następnie wybiera się jakąś specjalizację, którą się drąży już do końca, by na końcu stać się mistrzem w tym co chce się robić.

Jak się okazało, to była jedna wielka ściema!
Czytaj, na 6 semestrze muszę się zajmować np. Mikrokontrolerami, które będę jeszcze na dodatek programować na 7 semestrze, by już nigdy nie wrócić do tego w przyszłości. Kiedy ja się zajmuję „bawieniem się” dokumentacją rodem z firmy ATMEL mógłbym sobie spokojnie robić coś co mnie interesuje, coś dla czego chciałem zostać informatykiem. Mógłbym… gdybym nie chciał zostać Inż. Inf.

Reasumując. Tak jak nie ma rąk które leczą, tak nie ma studiów, które uczą (przynajmniej na moim kierunku studiów i poza osławionymi ośrodkami takimi jak np. Warszawa).

Pozdrawiam
Tomek

Uzależnienie od internetu

wtorek, 07.04.2009

Nie kocham internetu. Jest mi potrzebny. Jest dla mnie narzędziem. Może stanie się kiedyś sposobem na zarabianie na życie. Ale niektórzy stanowczo przesadzają…

Faktem jest, że także w innym sensie uzależniamy się od internetu, nawet nie siedząc od rana do wieczora.
Nie chodzimy już do banku. Nie chodzimy na pocztę. Nie czytam książek. Zamiast kartek świątecznych przesyłamy sobie, często beznamiętnie, elektroniczne pocztówki, czy sms-y. Kontakt osobisty zanika, tak samo jak lasy, góry, jeziora stają się dla niektórych pojęciami abstrakcyjnymi, prawie nie istniejącymi, no chyba, że znajdzie się jakaś fotka przedstawiająca te góry czy lasy w … internecie. W innym, tym drugim, sensie uzależniamy się od internetu, zatracając inną rzeczywistość, która wiąże się z wyjściem z domu, tak po prostu, na wiosenny spacer czy po prostu do ludzi.

Nie wiem czy to źle, czy to dobrze. Wiem jedynie, że świat idzie na przód. Może nam się nie podobać w jakim kierunku zmierza, ale widać, że idzie do przodu.

Come Back

wtorek, 07.04.2009

No cóż, po zachłyśnięciu się zaliczonym semestrem, a także pompatycznymi myślami o systematycznej pracy nastał czas posuchy w programowaniu. Do tego bezgraniczna mania znalezienia i zakupu pierwszego sprzęta (Suzuki Bandit 600) doprowadziły do tego, że przez 1,5 miesiąca nie wiele programowałem. Suzi jeszcze nie stoi pod moim blokiem, ale Otomoto i motoAllegro mam obcykane, aż za bardzo ;).

Ale koniec opieprzania się!!!

Wrócić najwyższa pora. Nowe wyzwania. Nowe projekty, nowe posty, a może nowa praca?